Strona 5 z 27

Re: nasze WYPADKI / SZLIFY

: 26 sie 2011, 20:57
autor: fikers
niestety dołączyłam do grona "po szlifie" :( a było tak:
jadę do pracy, na trasie mam dokładnie jeden fajny łuk (w tunelu - wawa, rondo zesłańców syberyjskich) no i tak się złożyło że jakoś szeroko wzięłam ten zakręt i trafiłam na rozlany olej i biały pas ograniczający jezdnie. Nie wiem dokładnie co się stało ale moto uciekło spode mnie. Ja zaczęłam sunąć po asfalcie i obróciło mnie tyłem do kierunku jazdy. ERnest przejechał kilka metrów po asfalcie krzesząc iskry (z tylnego podnóżka) i też obrócił się tyłem.
Jak się w końcu zatrzymałam to przed oczami miałam chłodnicę samochodu za mną :shock: Wstałam, ogarnęłam się, zatrzymało się 2 gości i pomogli mi podnieść moto. Poczekałam aż Ernest dojdzie do siebie i zawróciłam do domu.

Szkody są na szczęście niewielkie. Crashpad wziął większość na siebie, więc bak, silnik i dekle są całe, kierownica też. dostało się kierunkom i tylnej owiewce, ale "się zagoi" :). Ja poza stłuczonym barkiem też jestem cała :) a zawdzięczam to skórzanemu kombinezonowi. Teraz tym bardziej wiem, że choćby było 40 stopni to kombinezon trzeba mieć :)

Re: nasze WYPADKI / SZLIFY

: 26 sie 2011, 21:31
autor: DeFi
W sprawie kombinezonu zgadzam się w 100% Ja bez kurtki nie wyjeżdżam na drogę. Ze spodniami różnie bywa, często zakładam zwykłe materiałowe i mam tego konsekwencje w postaci zdartego kolana. Niestety muszę sobie sprawić nową kurteczkę.
A jak w twoim przypadku ? Kurtka cała ?
Kask rozumiem nie draśnięty :)

Re: nasze WYPADKI / SZLIFY

: 26 sie 2011, 22:27
autor: fikers
kombinezon (używane polo, kupione dawno temu na allegro) lekko się tylko obtarł na brzuchu, ale będzie mi jeszcze długo służył :)
kiedyś jeździłam w texach, ale od kąd mam skóre texów nie założyłam ani razu.
kask nie ucierpiał bo głową nie dotknęłam ziemi

co by nie mówić dobre ciuchy to podstawa :)

Re: nasze WYPADKI / SZLIFY

: 05 wrz 2011, 21:15
autor: Artur79
Witam
Niestety muszę dodać coś od siebie do niniejszego wątku. Jechałem w piątek swoją Erą po Wrocku i na szczęście z małą prędkością skręcałem w lewo na starej brukowej nawierzchni. Niestety były tam pozostałości po starych szynach w wielkich koleinach. Na koleinie podskoczyło mi koło i wpadło w szynę. Koło dostało poślizgu a ja w mgnieniu oka znalazłem się na ziemi. Niestety obiłem trochę swój bak i niestety chyba będę musiał go malować. Przestroga- uważajcie na szynach zwłaszcza w koleinach!

Re: nasze WYPADKI / SZLIFY

: 05 wrz 2011, 23:59
autor: DeFi
Muszę przyznać że jest to książkowy przypadek. Bez obrazy oczywiście.

Jak widać, przypadki opisane w Motocykliście Doskonałym zdarzają się na co dzień. Tym którzy jeszcze nie czytali szczerze polecam. Większość naszych kolizji jest zawarta właśnie w tej książce: zwierzyna leśna (w moim przypadku zając-nie jeleń :) ) szyny przecinające drogę, malowane znaki na asfalcie i wiele innych.
Ci którzy czytali zapewne zgodzą się ze mną :)
Książka pomaga dostrzegać pojawiające się zagrożenia na drodze oraz, w razie potrzeby, omijać je.

Re: nasze WYPADKI / SZLIFY

: 06 wrz 2011, 17:21
autor: fikers
Artur,
a Ty jesteś cały? obity bak, chociaż boli to jednak da się pomalować :)

Przypadek może i książkowy, ale szczerze mówiąc nie wydaje mi się żeby sama lektura pomagała wypadków unikać. Ja przeczytałam i wzięłam sobie do serca zarówno Motocyklistę Doskonałego jak i Strategie Uliczne ale niestety przed rozlanym olejem w ciemnym tunelu mnie to nie uratowało. Teraz sobie myślę, że dobrze znać teorie, ale oprócz tego warto ćwiczyć takie sytuację jak np wychodzenie z poślizgu.

Re: nasze WYPADKI / SZLIFY

: 06 wrz 2011, 18:59
autor: Artur79
Teorii też się naczytałem ale jadąc główną ulicą Wrocławia i skręcając w lewo trudno wziąć tory pod dużym kątem bo by mi drogi nie starczyło. Inna sprawa że same szyny może bym przejechał, ale koło mi podbiło na koleinie w której ta szyna się znajdowała. W motocyklu lekko obity bak (kosmetycznie ale widocznie bo prędkość nie była duża) i połamane kierunki i poluzowana klamka sprzęgła. Mi kompletnie nic się nie stało. Bak będę malował pewnie na wiosnę.

Re: nasze WYPADKI / SZLIFY

: 06 wrz 2011, 23:16
autor: DeFi
Nie do końca mnie zrozumieliście. Bardziej mi chodziło o fakt że ta teoria zawarta w książce ma przełożenie w rzeczywistości.
Nie da się przewidzieć wszystkich zagrożeń. Nie jesteśmy robotami by analizować na bieżąco całe nasze otoczenie.
Gdybyśmy mieli wziąć sobie do serca, że na każdym kroku czyha na nas zagrożenie, to ze strachu nie wsiadalibyśmy w ogóle na motocykle.

Teoria teorią, ale najlepszym nauczycielem jest właśnie praktyka. Doświadczenie zdobywa się z każdym przejechanym kilometrem

Re: nasze WYPADKI / SZLIFY

: 08 wrz 2011, 13:44
autor: kokos3k
DeFi masz rację, ale trzeba też uważać aby z tej praktyki którą się zdobywa z kilometra na kilometr, nie popaść w rutynę, bo rutyna potrafi zabić(niestety).
Codziennie (jak jest pogoda) jadę do pracy moto i mam do wyboru dwie trasy ale jakoś zazwyczaj jadę jedną i znam tę drogę prawie że na pamięć, do momentu kiedy z bocznej drogi wyjechał jakiś ciągnik i miał uwalone koła w jakimś piachu, w ostatniej chwili to zobaczyłem, ale niestety musze przyznać że jechałem na pamięć.

Przestrzegam przed tym.

Re: nasze WYPADKI / SZLIFY

: 08 wrz 2011, 14:13
autor: Kamyk
Tzn. 5tyś km. Po tym czasie wiele osob uwaza sie za dobrych motocyklistow i uwaga/rozwaga im lekko siada ... Ja uwazam, ze nigdy nie bede na tyle dobry, zeby nie uczyc sie nowych rzeczy. Cale zycie - powiedzmy motorowe - nalezy doszkalac technike. Dlatego takie rzeczy jak szkola jazdy nie jest wstydem. Ja staram sie co roku choc raz isc na takie cos. A do tego duzy plac i trening.

Pozdrawiam